Jak nagrać selftape tylko z iPhone'em
5 maja 2026 · 5 min czytania
To zawsze ten sam scenariusz. Strony przychodzą późno. Piszesz do znajomego, który czyta z tobą. Jest w pracy. Drugi jest gdzieś za miastem. Trzeciemu nie możesz znowu zawracać głowy - za dużo przysług w tym miesiącu. Patrzysz na telefon i wiesz, że dziś wieczór nagrasz selftape sam z iPhone'em. Kamera, partner, teleprompter - wszystko na jednym urządzeniu.
Oto jak to zrobić, żeby nie rozleciało się po drodze. Setup stał się na tyle dobry w tym roku, że wolę go od starego układu z dwoma urządzeniami - i w dużej mierze chodzi o to, co pojawiło się w blablabla 2.0 pod koniec kwietnia.
Dlaczego selftape na jednym telefonie był dawniej improwizacją
Przez większość historii selftape'u "nagrywaj na telefonie" znaczyło: statyw, drugi telefon z tekstem, partner przez głośnik albo nagrany wcześniej. Trzy kawałki plastiku, dwa urządzenia, kilka kabli.
Robiłem tak przez lata. Telefon ze scenariuszem spada z półki podczas trzeciego ujęcia. Partner przez głośnik jest albo tak głośny, że mikrofon aparatu łapie go zamiast ciebie, albo tak cichy, że grasz do ciszy. Aplikacja telepromptera z App Store'u kosztuje pięćdziesiąt złotych miesięcznie i nie umie rozmawiać z twoim partnerem.
Setup do selftape'u potrzebuje trzech rzeczy naraz: twojej kamery, partnera i tekstu przed oczami. Telefon w kieszeni potrafi to wszystko. Potrzebował tylko oprogramowania, które naprawdę spróbowało.
Minimalny setup do selftape'u z iPhone'em
Najpierw odsuń wszystko zbędne. Oto co fizycznie jest potrzebne.
Statyw albo stos książek. Telefon na poziomie oczu. Poziom oczu to tam, gdzie byłyby oczy partnera, gdyby siedział naprzeciwko. Nie podłoga. Nie sufit.
Ściana za tobą. Pusta. Żadnego okna. Żadnej półki z książkami, która mówi więcej o tobie niż scena.
Okno albo lampa przed tobą. Światło na twarzy. Prosty test: czy wyglądasz jak ty, czy jak zakładnik?
Mikrofon lavalier, jakieś sto złotych. Najlepiej wydane pieniądze na sprzęt do castingów. Sam mikrofon telefonu łapie cały pokój. Zbliż audio do ust i reszta zestawu przestaje mieć znaczenie.
Tyle wynosi cały fizyczny setup. Bez drugiego telefonu. Bez stron wydrukowanych i przyklejonych pod obiektywem. Bez partnera na statywie.
iPhone jako partner
Kwestia partnera to miejsce, gdzie setup na jednym telefonie albo działa, albo nie.
Zadaniem partnera jest dać ci coś, na co możesz zareagować. Jeśli nagrasz siebie czytającego obie role i odtworzysz to z powrotem, tego nie dostajesz. Własny głos na nagraniu, bez żadnego zaskoczenia. Przestajesz słuchać po dziesięciu sekundach.
Potrzebujesz głosu, który czyta inne kwestie w takim tempie, w jakim byłyby naprawdę powiedziane, zatrzymuje się na twoje słowa i rusza dalej, gdy skończysz. Kiedyś to był człowiek. Teraz może być telefon w kieszeni. Napisałem obszerniejszy tekst o selftape bez partnera, jeśli chcesz poznać cały zestaw opcji.
Zbudowałem blablabla właśnie na ten przypadek. Wgrywasz scenę, wskazujesz swoją postać, a aplikacja czyta wszystkie inne kwestie. Podczas twoich słów czeka. Bez timera. Bez z góry nagranej ścieżki. Kończysz, idzie dalej. Głosy brzmią jak ludzie, nie jak nawigacja GPS.
Nowe w 2.0 jest to, że ta sama aplikacja nagrywa ujęcie. Telefon na statywie. Twarz w kadrze. Aplikacja prowadzi scenę i kamerę jednocześnie. Twój partner i twoja kamera to jedno urządzenie.
Pionowo czy w poziomie: zdecyduj przed startem
Ta kwestia zmieniła się w ostatnim czasie.
Przez większość historii selftape'u odpowiedź brzmiała: poziomo. 16:9. Casting tego oczekiwał i nie było sensu z tym dyskutować.
To się zmienia. Coraz więcej ogłoszeń akceptuje pionowe nagrania, szczególnie te składane przez portale mobilne albo aplikacje agencyjne, gdzie taśmę ogląda się na ekranie telefonu. Niektóre wprost tego wymagają. To nie jest jeszcze reguła. Czytaj ogłoszenie.
blablabla 2.0.2, które wyszło 5 maja, obsługuje oba formaty. Aplikacja nie blokuje już poziomego trybu na ekranach kadrowania. Orientacja zatrzaskuje się w momencie, gdy klikasz nagrywaj, żeby ujęcie było stabilne, a teleprompter przebudowuje się pod wybrany format. Przełącz kamerę w trakcie ujęcia - trzyma.
Moja zasada przy decyzji:
Jeśli casting podał format, daj im to, czego chcą. Nie kombinuj.
Jeśli nie podali, a przesłuchanie jest do serialu, filmu albo reklamy - domyślnie poziomo. To wciąż standard.
Jeśli nie podali, a projekt i tak żyje na ekranie telefonu, pionowy format jest często bezpieczniejszą opcją. Twarz wychodzi większa w kadrze, a ujęcie ogląda się prawidłowo na urządzeniu, na którym casting dyrektor faktycznie je zobaczy. Format pionowy ma własne zasady kadrowania i własne pułapki - opisałem to w selftape pionowy: nagrywanie do TikToka i dramatu krótkometrażowego.
Czytaj z tego samego ekranu, na którym nagrywasz
Teleprompter to część, która kiedyś wymagała osobnego urządzenia.
W 2.0, dolna trzecia część podglądu kamery pokazuje trzy linie podczas nagrywania. Kwestia, którą właśnie powiedział twój partner. Twoja aktualna kwestia, biała i pogrubiona. Zapowiedź tego, co zaraz nastąpi. Nazwy postaci są usunięte. Kolor niesie rolę. Patrzysz lekko poza obiektyw, dokładnie tam, gdzie byłyby oczy partnera, a twój tekst jest tuż tam.
To właśnie sprawia, że jeden telefon wystarczy. Casting nie widzi telepromptera. Widzi twoją linię wzroku na czystym miejscu przy obiektywie, dokładnie tam, gdzie chcą. Tekst jest pod obiektywem, nie na ścianie, nie na kolanach.
Jeśli używałeś zewnętrznych aplikacji telepromptera, znasz problem z rytmem. Przewijają w stałym tempie i dopasowujesz do tego swoje granie. Teleprompter w blablabla nie przewija. Zmienia się, gdy zmienia się kwestia - a to dzieje się tylko wtedy, gdy skończysz swoją linię i partner podejmuje. Porusza się w twoim tempie, bo twoje tempo to właśnie tempo sceny.
Gdy masz partnera w pokoju
Czasem kolega mówi tak. Zaproś go. Wciąż jest lepszy niż jakikolwiek głos z jakiejkolwiek aplikacji.
Setup dalej działa. Wycisz audio partnera w trybie nagrywania, a aplikacja dalej słucha na twój sygnał, przesuwa teleprompter gdy twój partner wypowiada kwestię i utrzymuje ujęcie. Partner siada obok kamery, tekst jest pod kamerą, ty grasz. Aplikacja jest siatką bezpieczeństwa. Jeśli partner potknie się albo pominie kwestię, następna jest tuż przed tobą.
Układy z dwoma telefonami na to nie pozwalały. Partner był albo na nagraniu, albo tekst był na podstawce, albo jedno i drugie. Prawdziwy partner plus żywy teleprompter za nim to setup, którego nie miałem jeszcze rok temu.
Trzy rzeczy do sprawdzenia przed wysłaniem
Telefon może nagrać pięknie i wysłać taśmę, która i tak nie działa. Przejdź przez te trzy przed wysłaniem.
Obejrzyj ujęcie z głośnikiem włączonym. Jeśli musisz maksymalnie go odkręcić, żeby się usłyszeć, twoje audio jest złe. Nagraj ponownie z mikrofonem bliżej.
Sprawdź kadrowanie na urządzeniu, na którym casting zobaczy nagranie. Jeśli ogłoszenie prosiło o poziomy format i nakręciłeś pionowo, nagrywasz od nowa. Obejrzyj na telefonie, potem na laptopie. Niektóre problemy z kadrowaniem widać dopiero na większym ekranie.
Sprawdź linię wzroku. Jeśli twoje oczy błądzą w stronę telepromptera w środku kwestii, ujęcie czyta się jak czytanie, nie jak granie. Przerób scenę kilka razy przed nagrywaniem, żeby słowa były w głowie, a teleprompter stał się siatką, a nie tekstem.
Jeśli te trzy przejdą - wyślij. Reszta to praca nad sceną, a ta miała miejsce, zanim włączyłeś kamerę.
Setup, który w końcu działa
Przez trzy lata mój zestaw do selftape'u to był statyw, telefon, głośnik Bluetooth i stos książek podtrzymujący drugi telefon z teleprompterem. Cztery rzeczy, dwa urządzenia, dwa kable. Przez połowę czasu coś padało w środku ujęcia.
Teraz jest jeden telefon. Kamera na statywie. Partner w aplikacji. Teleprompter na podglądzie kamery. Taśma zostaje na urządzeniu, dopóki jej nie udostępnisz. Nagrywaj tyle ujęć, ile chcesz. Żadnego kolegi przez głośnik. Żadnego drugiego ekranu. Żadnych przeprosin wysyłanych po północy.
Szerszy obraz prób, które odbywają się zanim włączysz kamerę, jest w pełnym przewodniku po próbach w pojedynkę. Cały przebieg składania taśmy, od stron do wysłania, znajdziesz w checkliście selftape'u.
Dla mnie wygrana jest prostsza. Wygrana jest taka, że przestałem musieć prosić.

Elias Munk to dunski aktor i tworca blablabla. Czternascie lat w branzy. Zbudowal blablabla bo proba nie powinna byc trudna czescig bycia aktorem. Granie powinno.
blablabla czyta kwestie innych postaci i czeka na twoje.
Dwie osglosowione sceny za darmo. Bez rejestracji.
Pobierz na iOS →Czytaj dalej
Jak byc dobrym lektorem na selftape (i kiedy w ogole nie prosic o przysluge)
Jak byc dobrym lektorem na selftape: podawac kwestie poza kadrem nie kradnac sceny, kiedy czlowiek lektoruje lepiej, a kiedy nagranie wychodzi lepiej bez niego.
Partner sceny z AI: co aktorzy powinni wiedziec w 2026
Co robi aplikacja z partnerem sceny opartym na AI, gdzie jej brakuje i jak ta kategoria zmienila sie w 2026, gdy jakosc glosow i leki przed zastapowaniem staly sie realne.
Jak zeskanować papierowe strony sceny na iPhone'a w 30 sekund
Dwa dotknięcia, żeby zamienić papierowe strony do castingu w cyfrowy scenariusz, z którym da się naprawdę poćwiczyć.